Trzy dni na mrozie w kabinie tira. Kierowca pozostawiony sam sobie w siarczystym zimnie


Zdjęcie źródło: KPP w Pruszczu Gdańskim / Materiały policyjne

Nie mieści się w głowie, że w XXI wieku człowiek może spędzić trzy dni w nieogrzewanej kabinie ciężarówki, praktycznie na lodzie, bez realnej pomocy. Taką sytuację przeżył 57-letni kierowca z województwa wielkopolskiego, który utknął w uszkodzonej Scanii na parkingu przy stacji paliw w gminie Pszczółki (woj. pomorskie).

Jak ustalili policjanci, ciężarówka uległa awarii – silnik przestał działać, co oznaczało również brak ogrzewania w kabinie. Kierowca skontaktował się z pracodawcą, który zapewnił go, że pomoc nadejdzie z centrali, i polecił czekać na miejscu. W praktyce oznaczało to pozostawienie człowieka na pastwę mrozu przez trzy dni.

Kiedy funkcjonariusze odwiedzili parking we wtorek, znaleźli kierowcę przykrytego kocem, drżącego i niemal niewyraźnie mówiącego. W kabinie widoczny był szron i lód. Policjanci natychmiast wezwali pogotowie i zapewnili mężczyźnie tymczasowe ogrzanie na pobliskiej stacji benzynowej. Lekarze uznali, że konieczna jest hospitalizacja, i 57-latek trafił do szpitala.

– “Nie wyobrażam sobie, by człowiek mógł przeżyć trzy dni w takich warunkach. To cud, że skończyło się tylko wyziębieniem, a nie tragedią” – komentuje asp. Karol Kościuk z KPP w Pruszczu Gdańskim.

Ta historia to przerażający sygnał ostrzegawczy dla branży transportowej: awarie i opóźnienia nie mogą oznaczać, że kierowca zostaje pozostawiony na pastwę mrozu i lodowatej kabiny. W siarczystych mrozach ryzyko hipotermii rośnie z każdą godziną. Trzeba pamiętać, że za kierownicą ciężarówki nie siedzi maszyna – siedzi człowiek.

Pamiętajmy o podstawach bezpieczeństwa: w ekstremalnych warunkach zimowych każda awaria to potencjalne zagrożenie życia. Dostęp do ciepła, szybka reakcja służb i procedury awaryjne to nie luksus – to obowiązek.